O Jutrze

Na początek trochę muzyki dla wprowadzenia nastroju.

Wiemy już, że żyjemy w świecie opartym na konsumpcji i zabawie, który  ochoczo podąża w otchłań.

Jak zatem możemy otworzyć spadochron – zrobić coś właściwego by przetrwać, podczas gdy wszystkie męty (to znaczy większość ludzkości) skoczą z klifu i roztrzaskają się o skały poniżej?

Jedną z najważniejszych właściwości jaką mamy jest krew. Jeżeli wszystko inne zawiedzie – nie ma to znaczenia – tak długo jak krew pozostaje nienaruszona. Mógłbyś pomyśleć, że mówię tu o rasowej czystości i z pewnością tak jest,  ale przede wszystkich mówię o indywidualnej ludzkiej jakości. Nawet jeżeli świat idzie na dno, ty nadal możesz wieść dobre życie. Wystarczy, że masz ostry umysł i dobre zdrowie – oraz zdrowego partnera, który spłodzi/ urodzi równie zdrowe dzieci.

Jak osiągnąć dobre zdrowie:

I Nie stosuj szczepionek. Niszczą twój system immunologiczny i pozostawiają cię jako zepsutego człowieka.

II Nie kupuj konserwowanego pożywienia – zawiera barwniki na bazie aluminium i wiele innych trucizn. Tak często jak tylko możesz kupuj produkty bezpośrednio od producentów, najlepiej z ekologicznych i małych gospodarstw. Nigdy nie spożywaj „przemysłowych” produktów.

III Używaj ciała w zgodzie z naturą. Nie odchudzaj się – zamiast tego pracuj i dużo chodź. Jeżeli chcesz ćwiczyć, używaj swojego ciała jako ciężaru: pompki, przysiady i podciągnięcia.

IV Nie otaczaj się plastikowymi przedmiotami i pomalowanymi ścianami. Zatruwają powietrze, którym oddychasz…

V Żyj w domu wybudowanym z masywnego drewna ale naturalnego kamienia. Klej (znajdujący się w większości materiałów) zatruwa powietrze.

VI Żyj w wiejskim środowisku, gdzie nie używa się wielu pestycydów.

VII Prowadź proste życie z jak najmniejszą liczbą współczesnych „udogodnień”.

Jak osiągnąć ostry umysł:

I Trzymaj się z dala od szkoły i wyłącz swój telewizor (właściwie wyrzuć go do kosza – tam, gdzie jego miejsce). Ignoruj wszystko, co rząd mówi ci byś robił, albo lepiej – działaj przeciwnie! Oni już nie są naszymi przyjaciółmi.

II Trzymaj się z dala od uniwersytetów. To obozy indoktrynacyjne zaprojektowane z myślą o zgaszeniu w tobie ostatniego oporu wobec ich kłamstw.

III Czytaj o stoicyzmie i staraj się go zrozumieć.

IV Zawsze podejmuj najtrudniejsze i najdłuższe drogi do celu, w ten sposób nauczysz się o wiele więcej.

V Żyj w miejscu, gdzie nocą widać gwiazdy.

VI Kiedy możesz bądź samoukiem (a możesz prawie zawsze!).

VII Znaj swoją płeć i nie staraj się być kimś, kim nie jesteś (wszystkie feministki powinny przeczytać tę radę przynajmniej kilkukrotnie…).

Jak począć godne życia dzieci:

I Znajdź partnera wyglądającego jak ty (to znaczy tego samego podgatunku).

II Znajdź partnera z naturalnie (!) dobrymi zębami, ładną naturalną skórą i pięknymi naturalnymi włosami. Zęby, skóra i włosy wiele mówią o generalnym zdrowiu danej osoby, a w dalszej kolejności – o jej genetycznym garniturze.

III Znajdź żonę, która nie będzie używała pigułek antykoncepcyjnych. Pigułki rujnują jej możliwość do oceny, czy jesteś dla niej dobrym / złym partnerem. Kobiety „na pigułkach” są jak nietoperze bez echolokacji. Nie mają orientacji i wielokrotnie „wpadają” na coś lub na kogoś… (fuj). Jeżeli jesteś kobietą, pozbądź się pigułek jak najszybciej – jeżeli nie należysz do tłumy zmierzającego w przepaść!

IV Znajdź ładnie, naturalnie pachnącego partnera. Jeżeli tak jest, znaczy, że do siebie pasujecie. Nie działa to w przypadku kobiet biorących pigułki lub inne podobne rzeczy.

V Znajdź partnera, który nie pali. Jeżeli pali, oznacza to, że ma słaby charakter, który mogą odziedziczyć twoje dzieci. To samo tyczy się narkotyków i alkoholu.

VI Znajdź piękną kobietę / odważnego i twardego mężczyznę.

Mógłbym poszerzyć tę listę, ale myślę, że wiesz już o co chodzi.

Większość ludzi dobrowolnie naraża się na wszelkiego rodzaju nieprawości – jeżeli chcą – dobrze, pozwólmy im na to. Zadbajmy jednak abyśmy postępowali dokładnie na odwrót! Chwała dawnym bogom!

Przyszłość Europejskiej Mniejszości (tj. tych, którzy przetrwają Upadek Cywilizacji):

 photo DSC02380_zpsa7f1bff8.jpg

 photo DSC02380_zpsa7f1bff8.jpg

Reklamy

O Śmierci

Czasami ciężko jest się pozbyć pewnej muzyki. Przez pewien czas nam towarzyszy.

Liście opadają z drzew. Wieje wiatr. Pada deszcz. Matka Ziemia umiera… po raz kolejny.

Tak dzieje się co roku, wiemy to. Wiedzieli także i nasi przodkowie. Rzecz ma się podobnie z dniem – noc przechodzi we wschód słońca, następnie w dzień i zachód. Tak też dzieje się z księżycem – nów przechodzi w kwadrę pierwszą, później w pełnię i wreszcie w kwadrę ostatnią. Tak jest również z miesiącem – pierwszy tydzień jest reinkarnacją, drugi narodzinami, trzeci  życiem, a ostatni śmiercią. Dotyczy to także roku – z zimą nastaje pora reinkarnacji, wiosna przynosi odrodzenie, lato życie, a jesień śmierć. I wreszcie człowiek – jest elfem (tj. białym duchem nobliwego umarłego) w królestwie śmierci (kurhanie), rodzi się, żyje i znowu umiera.

Wszystkie siły we wszechświecie przez to przechodzą, niektóre szybciej niż pozostałe, a niektóre na większą skalę niż inne, ale wszystkie tego doświadczają. Nawet planety, system słoneczny i galaktyki. To wszystko żyje.

Tak więc i europejscy bogowie podlegają temu procesowi. Odnawiają się i powracają lepsi niż byli przed śmiercią; żyją, rozpadają się i ostatecznie umierają – tak jak człowiek. Jedynie dobro powraca, ale i ono jest nadkruszone przez ząb czasu, więc musi być odnawiane. I tak ciągle – bez końca.

Ten proces nigdy się nie kończy. Nie bierze także swojego początku. Nie ma „stworzenia” ani „Armagedonu”. Tak było zawsze i tak pozostanie. Ragnarok jest odnowieniem wszelkiego dobra w naszym świecie. Żyjemy w wieczności, a „czas” jest tylko iluzją, sposobem na jej zrozumienie.

Kiedy Matka Ziemia umiera człowiek może zbierać plony; dla przykładu, jadalne grzyby rosną na gnijącej ściółce, a kasztanowiec wraz z liśćmi zrzuca swoje owoce. Śmierć jednostki jest zawsze początkiem następnej.

Jestem człowiekiem uwięzionym w wieczności, niezdolnym do jednoczesnego postrzegania całości, więc chodzę do umierającego lasu i zbieram – abym mógł pożywić się i pożyć jeszcze przez jakiś czas. Być może – całkiem niespodziewanie – odkryję po co tu jestem i odnajdę cel tego wszystkiego.  Być może tak się stanie gdy umrę – i wtedy wybiorę by powrócić do życia. Ciągle na nowo.

Może wewnętrzna iskra dająca mi życie rośnie w siłę wraz z moim trwaniem i daje pokarm bogom gdy umieram. Sława dawnym bogom!

Kosz kasztanów uzbierany w 15 minut niedaleko naszej posiadłości:

Biała supremacja?

Są wśród nas zwolennicy „białej supremacji”. Mógłbyś pomyśleć, że to dobrze, ale ja uważam przeciwnie. Ci ludzie chcą dla nas całego świata. Nie są zadowolenie z Europy, naszej ojczyzny. Nie! Oni chcą wszystkiego!

… i to brzmi dla mnie dziwnie znajomo. Wręcz koszernie, a przy tym tak idiotycznie, iż nie mogę pojąć, jak ktokolwiek z mojego gatunku może w ten sposób myśleć. Dlaczego jakikolwiek Europejczyk miałby chcieć żyć gdzieś poza Europą? Czy tak bardzo pasujemy do Australii? Afryki? Nie! Azji i Stanów Zjednoczonych? W większości nie!  Czy gdziekolwiek poza Europą mamy jakieś głębokie korzenie? Nie!

Dlaczego zatem ktokolwiek z nas miałby w ogóle chcieć żyć gdziekolwiek indziej?

Ci sami zwolennicy „białej supremacji” atakują mnie i moje hipotezy dotyczące naszego pochodzenia. Twierdzą, że jestem imbecylem wierząc, iż większość genów odziedziczyliśmy po Neandertalczyku, a nie Murzynach. Ponadto, uważają, że (wielce koszerna) teoria o wspólnym pochodzeniu nas wszystkich z Afryki jest prawdziwa, i – gdy tylko wymordują wszystkich innych z tej planety, jak mniemam – my biali, przystosujemy się do życia w każdym zakątku Ziemi. Gdyż naturalnie wierzą także i w teorię ewolucji.

W porządku, ale po co w takim razie cała ta „biała supremacja” skoro i tak przystosujemy się do środowiska, w którym przyjdzie nam żyć? W świetle ich postulatów, biali zamieszkujący Australię, za jakieś tysiąc lat – kiedy już natura przystosuje ich do panujących warunków – będą wyglądać tak:

 photo DSC02385_zps039e7506.jpg

Albo tak (jeżeli przyjdzie im żyć gdzieś w Afryce Subsaharyjskiej):

 photo DSC02385_zps039e7506.jpg

Gdzie w takim razie sens eksterminacji wszystkich innych ras, podczas gdy natura przez ewolucję przystosuje tych białych wyznawców supremacji do różnych środowisk i uczyni tym samym czymś, co z pewnością nie będzie „białe”? Dlaczego w zamian nie pozwolić żyć w spokoju tym wszystkim, którzy są już przystosowani do swoich środowisk? Dlaczego po prostu nie pozwolić, nam „białym”, pozostać w naszej ojczyźnie – Europie? Wszyscy będziemy wtedy lepsi. (Pozwólcie, że przypomnę w tym miejscu o pierwszej kolonizacji, która utorowała drogę fali imigranckiej, którą widzimy dziś w Europie!).

Idąc dalej, jakim to sposobem zwolennicy „białej supremacji” zamierzają tego dokonać? Jest ich garstka w naszym świecie, głównie w Stanach Zjednoczonych. I tak po prostu chcą zabić wszystkich pozostałych?

Osobiście nie wiem nawet co mogliby chcieć zrobić ze światem, gdyby był już w ich rękach. O co tu chodzi? Co można zrobić z całym światem, czego nie można byłoby zrobić z Europą? I dlaczego by nie postrzegać innych ras – żyjących na własnych ziemiach – jako sojuszników w walce przeciwko prawdziwym wrogom całej ludzkości – takim jak chrześcijanie, żydzi czy muzułmanie, którzy także chcą zagarnąć wszystko i wszystkich dla siebie?

Świat nie jest małym placem zabaw, na którym garstka łobuzów o zaniżonym IQ walczy między sobą o prawo do wyłączności.

Reasumując, wy – biali supremiści – obrócicie wszystkie inne rasy przeciwko Europie, a także tych wszystkich dobrych Europejczyków, którym pozwolicie myśleć, że ci którzy walczą o przetrwanie Europy to wy. To za czym stoicie jest obrzydliwe, ignorancie oraz tak bezdennie głupie, iż każdy Europejczyk z sercem i trzycyfrowym IQ nigdy was nie wesprze! Nasz ruch nigdy nie stanie się wielki jeżeli będziemy kojarzeni z takimi jak wy! Nigdy też nie będziemy w stanie ocalić Europy (w biologicznym sensie) przed eksterminacją, tak długo jak ludzie będą myśleli, że jesteście w naszej drużynie! Nie jesteście! Jesteście jedynie nieświadomymi agentami na usługach chrześcijan, żydów i muzułmanów, którzy potrzebują swojego głupiego i złego „szatana” – rolę którego świetnie gracie – by pokazać ludziom jak bardzo potrzebują ich koszernego boga.

Tutaj związany wpis.

To pro-europejska witryna, szerząca informacje celem pomocy Europie w tych trudnych dla niej czasach – by przetrwać i prosperować. Wkład wszystkich dobrych ludzi jest mile widziany. Sława dawnym bogom!

Święcić i leczyć

Wielu z was zapewne zna już opowieść o Księżniczce na ziarnku grochu, ale baśń jest krótka, więc dla przypomnienia przytoczę ją w całości ( przekład Franciszka Mirandoli ) :

Był raz sobie pewien książę, który chciał pojąć za żonę PRAWDZIWĄ księżniczkę. Jeździł po całym świecie i szukał tej jedynej, ale zawsze coś stawało mu na przeszkodzie. Nie brakowało co prawda księżniczek, ale młodzieniec patrząc na wszystkie te piękne panny, nie mógł pozbyć się wrażenia, że nie są one stuprocentowymi księżniczkami. Nie znalazłszy tej, której szukał, wrócił do ojcowskiego zamku smutny i zniechęcony. Aż pewnego wieczora rozszalała się burza. Błyskało się i grzmiało, a deszcz lał się strumieniami. Nagle ktoś zastukał do bram miasta. Gdy je otworzono, oczom zdumionych mieszkańców ukazała się młoda dziewczyna. Jak ona wyglądała! Woda ściekała z jej włosów i sukni, lała się do trzewików i wytryskiwała z ich końców w górę. Nie był to jednak koniec niespodzianek na ten wieczór – nieznajoma oświadczyła, że jest tą jedyną prawdziwą, poszukiwaną księżniczką!

— Ano, przekonamy się zaraz — pomyślała królowa-matka, ale głośno nie rzekła nic.

Poszła razem ze służkami, które przygotowywały sypialnię dla niespodziewanego gościa, zdjęła z łóżka całą pościel i położyła na deskach jedno małe ziarenko grochu. Potem przykryła je dwudziestoma materacami i jeszcze ułożyła na nich dwanaście puchowych pierzyn, jedną na drugiej. Łóżko dla księżniczki było gotowe. Rano królowa spytała ją, czy dobrze spała.

— O, niestety nie! — odparła księżniczka — Przez całą noc nie zmrużyłam oka. Leżałam na czymś strasznie twardym, aż mam całe ciało posiniaczone i obolałe.

Po tym poznano, że to rzeczywiście jest PRAWDZIWA księżniczka. Bo tylko prawdziwa księżniczka mogła poczuć ziarenko grochu przez dwadzieścia materacy i dwanaście puchowych pierzyn! Uszczęśliwiony książę wziął ją za żonę, a ziarnko grochu umieszczono w państwowym muzeum osobliwości i pewnie jest ono tam dziś (o ile gdzieś nie przepadło). Taka to jest prawdziwa historia o prawdziwej księżniczce.

Rozpamiętywanie tej bajki dziś przynosi mi na myśl… tak, autyzm.

Obecnie autyzm diagnozuje się u ludzi z cechami, jak: niejednorodna inteligencja, bardzo duża wrażliwość (na dźwięki, pewne materiały, zmiany w rutynach itp.), wyjątkowe zainteresowania, tendencję do myślenia obrazami zamiast słowami, wyjątkową zdolność do dostrzegania szczegółów tam, gdzie inni ich nie widzą, wyjątkowe zainteresowanie do zbieractwa oraz / lub innymi.

Wyróżnia się dwa typy ludzi autystycznych – „dobrze prosperujących” – potocznie zwanymi Aspergerami1, oraz „niedorozwiniętych”, przy czym ten ostatni jest dominujący jeżeli chodzi o skojarzenia przeciętnego człowieka, gdy słyszy słowo „autyzm”. Chciałbym pomówić o typie pierwszym,  gdyż z historycznego punktu widzenia jest niezwykle ciekawy i okazuje się, że wcale nie jest z nim coś nie tak – oczywiście jeżeli osoby z syndromem Aspergera nie mają problemów innej natury – które mogą dotyczyć również osób nie-autystycznych.

Osoby z syndromem Aspergera mają często trudności w kontaktach z innymi, ale posiadają też wiele zdolności, których przeciętni ludzi po prostu nie mają. Dlatego też uważa się, że we wszystkich typach prac, w których potrzebna jest bardzo wysoka inteligencja, wyjątkowe wyczucie szczegółów, niewrażliwość na opinię innych, ponadprzeciętne skupienie i doskonała pamięć stanowią oni zdecydowaną większość. Badacze autyzmu nieco żartobliwie mówią, że prawdopodobnie każdy z wielkich ludzi zapisanych na kartach historii był Aspergerem – przywódcy polityczni, wynalazcy, generałowie, kompozytorzy, naukowcy czy inne charyzmatyczne osobowości. Tylko Aspergerzy mają zdolności potrzebne do takich osiągnięć. Tak przynajmniej twierdzą badacze, a ja się z tym zgadzam.

Obecnie zespół Aspergera jest „diagnozą” i to samo w sobie jest bardzo dziwne, gdyż oznacza to tylko, że jesteś „inny”, że twój mózg pracuje w odmienny sposób. Nie ma nic złego w ludziach z zespołem Aspergera! Oni po prostu funkcjonują inaczej.

Moja żona, która nota bene ma zespół Aspergera, zasugerowała na atala.fr, że cechy odpowiadające zespołowi mogą być bezpośrednio odziedziczone po naszym neandertalskim przodku. Kiedy nasi przodkowie zmiksowali się z homo sapiens ich czaszka z biegiem czasu nieco się zmieniła, co miało też wpływ na zmianę samego mózgu. Od tego czasu Europejczyk stał się głupszy, a także mniej szczęśliwy. Zaczął więc wymyślać szereg rzeczy mając na celu poprawę sytuacji; wymyślił sztukę, bo nie był już w stanie w pełni dostrzegać szczegółów piękna natury samej w sobie. Stworzył także cywilizację i nową technologię, gdyż nie mógł już znieść życia i chciał uczynić je lepszym.

Aspergerowie także cierpią ten metafizyczny zawrót głowy. Śmiem twierdzić, że zwłaszcza oni, gdyż dostrzegają oraz rozumieją naturę i pochodzenie rzeczy o wiele bardziej niż inni. Prawdopodobnie wszelkie innowacje i technologia spowodowane były właśnie przez nich.

Przeciętni ludzie są jak homo sapiens… niezbyt twórczy, pozbawieni artystycznego zacięcia, są niezbyt dobrymi przywódcami, nie wybiegają w przyszłość zbyt daleko, desperacko szukają przyjaciół, zazwyczaj przywiązują dużą uwagę do tego, co inni o nich myślą i nie chcą być inni. Cóż, nie są również zbyt mądrzy.

Zespół Aspergera jest „diagnozą”, w porządku, masz go bądź nie, ale cech definiujących jest wiele i wcale nie musisz mieć je wszystkie, bądź w tak dużej ilości byś został zaklasyfikowany jako Aesperger i mógł być postrzegany przez pryzmat europejskiego umysłu. W Europie możemy dostrzec nawet całe plemiona myślące w sposób odpowiadający Z.A. Najbardziej oczywistym przykładem jest Finlandia, ale także Skandynawowie w przestrzeni zbiorowej zachowują się jak Aspergerzy. Dla przykładu, w większym lub mniejszym stopniu potrzebują alkoholu by w ogóle nawiązać komunikację między sobą na współczesnym poziomie, tydzień w domku pośrodku lasu postrzegają jako najlepsze wakacje – z dala od wszystkich. Im mniej elektryczności i bieżącej wody, tym lepiej!

Dlaczego by nie? Myślisz, że nasi nomadyczni przodkowie byli bardziej socjalni? Myślisz, że Europa była tak zatłoczona, że gdziekolwiek byś się nie obrócił wpadałeś na kogoś? Nie! Ówcześni Europejczycy byli samotni, żyli w małych grupach (rodzinach) i rozmawiali ze sobą tylko od czasu do czasu, kiedy spotykali się na wcześniej aranżowanych miejscach by wymienić wieści i znaleźć współmałżonków dla swoich dzieci. Niezwykle socjalne i nieeuropejskie społeczeństwa, w których dziś żyjemy są czymś obcym naszej europejskiej kulturze! I wcale nie zastanawia mnie już więcej dlaczego musimy upijać się by „pracować” zgodnie z współczesnymi społecznymi wymogami!

A więc, te „plemiona Aspergerów” w północnej Europie są jednocześnie najbardziej czystymi pod względem rasowym spośród całej Europy, z największym odsetkiem cech neandertalskich. Dlaczego zatem miałyby nie mieć największego odsetku „symptomów” Aspergera (Neandertalczyków)?

Zainfekowane europejskie społeczeństwo genami homo sapiens nie było już tym samym. Zmiksowane mniej lub bardziej, wciąż jednak zdolne do rozpoznania starych, dobrych europejskich cech umysłu – a to sprowadza nas do początku rozważań – Księżniczki na ziarnku grochu. Aby utrzymać, a nawet kultywować te właściwe europejskie wartości, stworzyliśmy systemy do ich odnajdywania; tłumaczy to pojawienie się europejskiej religii, wyrosłej na bazie neandertalskiego Kultu Niedźwiedzia. W niniejszej baśni widzimy, że książę i królowa chcą sprawdzić czy domniemana księżniczka posiada wyjątkową wrażliwość; czy może poczuć ziarnko grochu ułożone pod dwudziestoma materacami i dwudziestoma pierzynami. Okazje się, że nie tylko mogła wyczuć ziarenko, ale co więcej – jego obecność nie dała jej nawet zmrużyć oka. Odtąd wszyscy są już przekonani, że jest ona prawdziwą Europejką – nie tylko z wyglądu – i książę chce ją poślubić! Widzisz więc, neandertalskie cechy są przekazywane dzieciom przez ich rodziców…

Większość Europejczyków, którzy wyglądają europejsko jest także nimi umysłem – na pewno bardziej niż Afrykanami – nawet jeżeli nie są i nie zostaliby zaklasyfikowani jako Aspergerzy. Niestety, wielu spośród nich mentalnie nimi nie jest.

Tak jak zapewniamy przetrwanie najurodziwszym spośród nas, najsilniejszym, najbardziej kreatywnym i inteligentnym, najodważniejszym i najbardziej uczciwym – tak samo musimy zapewnić kult europejskiemu sposobowi myślenia i bycia. Jedynym sposobem aby to uczynić jest powrót do europejskiej religii, która została stworzona konkretnie do tego celu. Europejska religia jest narzędziem do uzdrowienia Europy, przywrócenia europejskiego człowieka. W ciele i w duchu, we krwi oraz umyśle. Sława dawnym bogom!

1 Taj nazwy będę używał w całym przekładzie.

Tęsknota

Najpierw trochę dobrej muzyki.

Jak niektórzy z was się domyślają – tęsknię za Norwegią. Ale nie za tą dzisiejszą. Nawet nie za tą, w której się dorastałem. Brakuje mi tej Norwegii, który istniała na długo przed moim urodzeniem.

Spytacie pewnie, jak można tęsknić za czymś, czego się nigdy nie znało? Ale dlaczego myślicie, że nie znałem dawnej Norwegii? Byłem tam i pamięć o tym przechowywana jest w mojej krwi i w mojej duszy. Wszyscy moi przodkowie od tysięcy lat byli Skandynawami.

Tak  brakuje mi także starodawnej Danii i Szwecji. Tam też byłem. Mam nie tylko norweskich, ale także duńskich i szwedzkich przodków. Scandinavia (* Skanþin-awjo; „Ziemia Skanþi nad morzem”) jest moją ojczyzną, moją kołyską, moją nadzieją, moją miłością i moją dumą. I mam nadzieję, że będzie też moim grobem.

Skandynawia i Europa, której jest ona częścią, są moją jedyną motywacją do słownego atakowania internacjonalizmu i zdeprawowanych internacjonalistów. Nikogo nienawidzę. Kocham to, co moje, a inne rzeczy, tylko gdy jest to konieczne.

Jeśli kiedykolwiek stanę się zarówno agresywny i nieuprzejmy, jak i bezwzględny i być może nawet brutalny, to teraz już wiecie dlaczego. Trzymajcie się ze mną. Walczę o korzenie drzewa, które mnie odżywiają i utrzymują przy życiu.

Dziękuję za uwagę.

Chwała Skanþi!


 

Od tłumacza:

Etymologia nazwy „Skandynawia”: http://en.wikipedia.org/wiki/Scandinavia

oraz tutaj: http://en.wikipedia.org/wiki/Skaði

Tłumaczenie: Reik Shean

Wybrańcy

Starożytny świat obfitował w wiele tajemniczych kultów; kandydaci przechodzili różne rytuały inicjacyjne i dzięki temu stawali się oświeceni. Byli wywyższani do boskości.

Wszystkie te kulty powstały na bazie o wiele starszego – kultu niedźwiedzia. Jak wyjaśniłem w tym artykule, potrzeba systemu wierzeń dramatycznie wzrosła w czasie kiedy rdzenni Europejczycy (Neandertalczycy) zaczęli mieszać się z Afrykanami (homo sapiens). Miało to miejsce około 100.000 lat temu i początkowo było rzadkością, ale już wtedy skutki były istotne i dramatyczne. To co było niegdyś dla Europejczyka spacerem po wzniesieniu, stało się niebezpieczną wspinaczką po stromym zboczu.

Neandertalski kult niedźwiedzia zmienił się więc w skomplikowany system wierzeń. Pierwotne znaczenie tego, czym niegdyś był rytuał przejścia stawało się coraz bardziej tajemnicze, a jego znaczenie coraz mętniejsze. Ostatecznie jego sens został całkowicie zatracony, a my ujrzeliśmy absolutnie pozbawione sensu śmieci, takie jak judaizm, chrześcijaństwo oraz islam.

Kult niedźwiedzia był bardzo wymowny, ale w gruncie rzeczy niezbyt zawiły. Moja żona opisze go szerzej na atala.fr (kiedy znajdzie na to czas…), ale mogę powiedzieć, że bazował on głównie na motywie niedźwiedzicy – tuż po zapłodnieniu przez niedźwiedzia zajmowała swoje zimowe leże, po czym w niesamowity sposób wybierała, których z zapłodnionych jajeczek użyje! Grudniem, w okolicy przesilenia zimowego potomstwo przychodziło na świat, a gdy nadchodziła wiosna – leże pustoszało.

Skoro już to wiesz, wszystkie pozostałe religie powinny stać się nagle jasne; to jest macierz, z której powstało wszystko inne! To jest tym, na czym koncentrują się wszyscy wokół; człowiek wchodzi do świata śmierci, tam wybierany jest przez boga, po czym rodzi się na nowo w wigilię Yule i na wiosnę powraca z krainy śmierci! Horus, Baldur, Mitra – sam wybierz, jeżeli jest to właściwa religia, wywodzi się z neandertalskiego kultu niedźwiedzia!

Możemy dziś odczuwać tę potrzebę wewnętrznej harmonii, gdyż mieliśmy ją kiedyś i wciąż o niej pamiętamy. Nie umiemy jej jednak osiągnąć, przez wzgląd na swego rodzaju upośledzenie, które pozostawiło po sobie mieszanie gatunkowe. Pre-chrześcijańska religia, która jest opisywana w wielu miejscach na tym blogu, jest właściwym narzędziem do naprawy tego stanu rzeczy. Europejska religia może naprawić to, co zostało niegdyś zniszczone. Potrzeba jedynie czasu.

Ludzkość jest dziś w niebezpieczeństwie i ochoczo podąża w otchłań, samozagładę i zapomnienie. Choć być może nie jest to wcale takie złe; zepsuty człowiek sam usuwa się z powierzchni Ziemi, pozostają zaś ci, którzy stają przed szansą bezustannego poprawiania się. Są to ci nieliczni, którzy nie podążają w otchłań, a walczą o to, by stać się lepszymi ludźmi.

Kiedy nadciąga fala, zawsze możesz próbować się jej przeciwstawić, ale z pewnością ulegniesz. Jedyne, co można zrobić to usunąć się na bok, przenieść się na wyższy teren i pozwolić jej zmyć tych wszystkich, którzy stoją jej na drodze do morza. Nie rozpaczaj, jesteś bezpieczny tak długo, jak długo wraz z krewnymi trzymasz się z dala od jej drogi. Upewnij się jedynie, że przetrwacie wśród gór i wzniesień. Strata pozostałych nie jest autentyczną stratą, gdyż tak właśnie Matka Natura pozbywa się brudu ze swoich ramion. Proste jak drut. Nie płacz po nich! Ludzkość będzie lepszym gatunkiem jeżeli wszyscy najgorsi spośród nas przepadną raz na zawsze. To powód do radości!

Fala nadciąga. Jest widzialna tylko dla tych, którzy chcą ją dostrzec oraz dla tych, którzy rozumieją jej naturę. Do tych muszę powiedzieć: biegnijcie na wzgórza! Przetrwajcie! Wraz z wami przetrwa europejski człowiek i to właśnie jest tym, czego my – Europejczycy – potrzebujemy.

Kiedy świat będzie miał już za sobą ten przejściowy okres, będziecie mogli wyjść ze swoich górskich twierdz i  zbudować nowy świat. Nie na gruzach starego, do cna zgniłego świata, lecz pod gruzami gruzów tego świata – które to mistrzowie tego świata próbowali ukryć swoimi groteskowymi, złowieszczo wyglądającymi świątyniami. Przetrwajcie i przygotujcie się do budowy nowego świata na Europejskim fundamencie. Sława dawnym bogom!

Tańcząc z Wargarem I

Część z was już wie, że we wtorek idę do sądu w Brive la Gaillarde (przyp. tłum.: oryginalny post Varga jest z piątku 07 września 2013r.), bo mam sprawę o wydalenie z Francji. Znam dowody, których mają zamiar użyć i muszę powiedzieć, że są co najmniej dziwne. Wydają się nie dotyczyć pierwotnego oskarżenia i koncentrują się tylko na mnie, jako „zagrożeniu dla bezpieczeństwa narodowego Francji”. Domyślam się, że jako żonaty Norweg od ponad 4 lat z Francuzką i mający z nią 3 (a wkrótce 4) -francuskich dzieci, nie mogę zostać wydalony pod innym [błahym] powodem.

Cała sprawa nie została zainicjowana przez Policję francuską, ponieważ nie miała żadnych zastrzeżeń w stosunku do mnie. Nie – to zostało zapoczątkowane przez samego pana Vallsa! Wiemy to z całą pewnością, a wszystkie „dowody” wyszły bezpośrednio z jego biura.

Powodem, dlaczego francuskie MSW to robi, jest to, że wraz z moją żoną podjęliśmy działania prawne, aby odzyskać nasze prawa i zapewnić w ten sposób zwycięstwo sprawiedliwości. A oni oczywiście tego nie chcą. Z jakiegoś powodu doświadczamy również tego, że urząd publiczny odpowiedzialny za dokumenty w takich sprawach odmawia nam i naszemu adwokatowi ich przekazania. To nas nie zatrzyma, co najwyżej tylko opóźni. W końcu jednak będą zmuszeni do przekazania dokumentów, o których mowa, ale myślę, że byłoby to bardzo użyteczne dla departamentu pana Vallsa, jeśli zostałbym wydalony, zanim otrzymamy dokumenty. I stąd sprawa o wydalenie…

Nie jestem zagrożeniem „bezpieczeństwa narodowego” Francji. Jestem tylko problemem pana Vallsa, a to z powodu poważnego błędu, jaki zrobił 16 lipca 2013r., kiedy to nadużywając swojej władzy nakazał Policji sterroryzować moją rodzinę i wystraszyć dzieci. A wszystko to, aby odciągnąć uwagę społeczeństwa od prawdziwych problemów (i polityków takich jak on). Z powodu tego, że głośno mówię o planach ludobójstwa, jestem problemem także dla masonów, syjonistów, chrześcijan oraz innych ludzi, którzy aktywnie niszczą Europę. Nie jestem zagrożeniem bezpieczeństwa narodowego Francji.

Nie jest zaskoczeniem, że część „dowodów” jest całkowicie nowa (bo została wyprodukowana na ten proces), tak aby nikt się o nich nie dowiedział (nawet ja), zanim ich nie użyją. Mam nadzieję, że kiedy usłyszycie te kłamstwa, będziecie wiedzieć, że gdyby to była prawda, to już dawno byście o niej usłyszeli (nie ma takiej złej rzeczy, która by nie została o mnie powiedziana przez media i moich wrogów). Wiem, że przynajmniej norwescy dziennikarze i reporterzy (oraz ci, którym zechce się zajrzeć do Wikipedii) zorientują się, kiedy będą słyszeć kłamstwa w sądzie, z tym że już od nich samych zależeć będzie, czy powiedzą o tym swoim czytelnikom i widzom i czy w ogóle coś powiedzą o tej sprawie. Bo może nie będą chcieli. Nie jest to dobry PR dla masonów, syjonistów, chrześcijan oraz innych antyeuropejczyków.

Dobrą stroną tego wszystkiego jest to, że nie mają żadnych „twardych” dowodów i wszystkie sami będą musieli dopiero „wyprodukować”, żeby mnie wyrzucić.

Jeśli chodzi o sądy francuskie, to nie martwię się nimi, chociaż to nie sędziowie będą decydować w tej sprawie. Ich głos będzie jedynie poradą dla osoby, która podejmie decyzję, czy mnie wydalić, czy nie.

…a tą osobą jest najwidoczniej pan Valls.

Życzcie mi szczęścia, bo będę go potrzebował.

Chwała Forsetiemu!

Tłumaczenie: Reik Shean

Tęsknota

Najpierw trochę dobrej muzyki.

Jak niektórzy z was się domyślają – tęsknię za Norwegią. Ale nie za tą dzisiejszą. Nawet nie za tą, w której dorastałem. Brakuje mi tej Norwegii, która istniała na długo przed moim urodzeniem.

Spytacie pewnie, jak można tęsknić za czymś, czego się nigdy nie znało? Ale dlaczego myślicie, że nie znałem dawnej Norwegii? Byłem tam i pamięć o tym przechowywana jest w mojej krwi i w mojej duszy. Wszyscy moi przodkowie od tysięcy lat byli Skandynawami.

Tak, brakuje mi także starodawnej Danii i Szwecji. Tam też byłem. Mam nie tylko norweskich, ale także duńskich i szwedzkich przodków. Scandinavia (* Skanþin-awjo; „Ziemia Skanþi nad morzem”) jest moją ojczyzną, moją kołyską, moją nadzieją, moją miłością i moją dumą. I mam nadzieję, że będzie też moim grobem.

Skandynawia i Europa, której jest ona częścią, są moją jedyną motywacją do słownego atakowania internacjonalizmu i zdeprawowanych internacjonalistów. Nie ma tu nienawiści. Kocham to, co moje, a inne rzeczy, tylko gdy jest to konieczne.

Jeśli kiedykolwiek stanę się agresywny i nieuprzejmy, czy też bezwzględny, a być może nawet brutalny, to teraz już wiecie dlaczego. Trzymajcie się ze mną. Walczę o korzenie drzewa, które mnie odżywiają i utrzymują przy życiu.

Dziękuję za uwagę.

Chwała Skanþi!

 

Od tłumacza:

Etymologia nazwy „Skandynawia”: http://en.wikipedia.org/wiki/Scandinavia

oraz tutaj: http://en.wikipedia.org/wiki/Skaði

Tłumaczenie: Reik Shean

Boskie Dziecko odkryte

Boskie dziecko jest bardzo dobrze znanym konceptem z czasów pre-chrześcijańskiej antyczności. Przez wzgląd iż jest to tak wżny symbol do zrozumienia istoty życia, wcześni chrześcijanie, ażeby oszukać Eurpejczyków, zaadoptowali również i tę ideę.

Aby dziecko stało się boskiego, jego boski ojciec musi najpierw umrzeć; dziecko wędruje wtedy do królestwa śmierci i spędza trochę czasu z boską matką w grobie. Dostępuje wtedy inicjacji i odradza się; staje się boskie! Samo staje się świętym ojcem.

Ta inicjacja jest szczegółowo opisana w innym miejscu na blogu, nie będę jej zatem tutaj powtarzał. Powiem tylko, że jest ona kwintesencją europejskiego Pogaństwa – kultywacją honoru i honorowego człowieka! Nie staniesz się prawdziwym człowiekiem, dopóty dopóki nie zostaniesz wywyższony do boskości przez nobliwych umarłych, którzy wybiorą cię abyś odrodził się jako jeden z nich.

Dlatego więc europejskie dzieci z przeszłości nie miały „rzeczywistych” imion. Częstokroć nadawano imiona takie jak: Kruk, Niedźwiedź, Lis, Ryś albo po innym zwierzęciu. Musiały dostać się do królestwa śmierci (tj. skalnego lub usypanego grobowca), ale żeby tam trafić musiały uprzednio rozwiązać zagadki postawione im przez Walkirie („wybierające upadłych”). Gdy już tego dokonały mogły odrodzić się z imieniem wybranym przez siebie spośród nobliwych umarłych. Z czasem honor przestał być jedyną rzeczą służącą do zachęcania dzieci przez zmarłych; dawni Europejczycy byli także spalani wraz ze wszystkimi swoimi kosztownościami, w nadziei, iż zostaną wybrani przez jedno z dzieci. Dzieci mogły wziąć kosztowności z grobu i traktować je jako swoją własność, lecz najpierw musiały oddać je w przechowanie [człowiekowi personifikującemu] Czas (Heimdallr / Kronos / Saturn) aż do Zimowego Przesilenia (Yule). Nikt nie postrzegał tego jako grabieży, gdyż właśnie w tym dziecku miała odrodzić się osoba z grobu. Mogła ona zatem jedynie odzyskać to, co do niej należało.

(Zgadza się, plądrowanie grobowców w czasach antycznych należało do rzadkości, przez większość czasu były po prostu używane zgodnie z ich przeznaczeniem. Nic w środku nie pozostało, gdyż ci którzy zostali tam spaleni odrodzili się na nowo…).

Odrodzone dziecko stawało się boskie. Od teraz było częścią hamingji i powracało do życia zza grobu w 25. dniu miesiąca, który nazwalibyśmy dziś grudniem. Ci którzy pomyślenie przechodzili inicjację otrzymywali dary w postaci pozostawionych rzeczy w grobowcu. Dla tych, którzy polegli, zostawał zaś tylko grobowy popiół (Heimlldar wówczas zwracał dary do przedsionka, gdzie były zbierane1).

  1. Gdybyś miał wątpliwości – archeologiczne znaleziska potwierdzają tę tezę. Znaleziono kilka grobowców z przedmiotami pozostawionymi w wewnątrz, zaraz przy wyjściu.

Bóg, który dawał im te prezenty, Heimdallr, znany jest z tego, iż żyje na Biegunie Północnym. Jego świętym zwierzęciem jest renifer, a drzewem sosna. Jego słuch jest zaś tak czuły, iż słyszy jak wełna rośnie na owcach a wzrok potrafi dostrzec rosnąca trawę. Jest bogiem reprezentującym ideę „Zbierzesz to, co zasiejesz”. Dziś znamy go najlepiej jako „świętego Mikołaja”, ale kiedyś zwano go po prostu „Białym Bogiem”.

Z czasem, gdzieś w V wieku jak mniemam i tylko przez wieloletni wewnętrzny konflikt, w którym kilku kolejnych papieży usiłowało się temu przeciwstawić, chrześcijanie w końcu naturalnie zaczęli używać także tej części pogańskiej religii, twierdząc, że ich „zbawca” narodził się 25 dnia grudnia. Heimdallr został zastąpiony przez greckiego świętego, żyjącego na terenach obecnej Turcji – świętego Mikołaja.

Boskie dziecko mając honor oraz hamingję, posiada także życie wieczne.  Ilekroć razy umrze, zawsze się odrodzi. W tym momencie przestaje być człowiekiem – w zamian staje się bogiem. Jego świat dzięki niemu staje się boski. Można zatem powiedzieć, że zamieszkuje „niebo”. Oto źródło pochodzenia idei „zbawienia” oraz „wiecznego życia w niebie”, które ustami Jezusa proponuje szalbierska Biblia.

Chrześcijaństwo jest żałosną, pozbawioną sensu i najmniejszego znaczenia religią. Jedynym powodem, dla którego odwołuje się do niej tak wielu Europejczyków, jest to, iż wydaje się że przechowuje tak wiele prawd. Owszem, ale jest tak tylko dlatego, ie ukradła i inkorporowała znaczną część europejskiej religii. W rzeczywistości jednak nie ma tam żadnej prawdy, cała dobra symbolika i wartościowe idee są puste i pozbawione głębszego sensu. Chrześcijaństwo zjadło europejską religię, ale kompletnie zawiodło przy jej trawieniu. Chrześcijaństwo, panie i panowie, jest niczym innym jak zwykłym oszustwem.

Do tych biednych ludzi, którzy zostali oszukani przez chrześcijański bełkot, mogę jedynie skierować te słowa: wszystko, czego szukacie, wszystko co jest wam bliskie, wszystko za czym tęsknicie i czego potrzebujecie jest obecne w europejskiej religii. Jest to religia stworzona przez naszych przodków dla nich samych, ale także i dla nas.

Wielu z nas jest nimi – odrodziliśmy się z hamingją, ale reszta naszych przodków wciąż czeka by się odrodzić. Spójrz tylko, wielu obecnie żyjących ludzi w niczym nie odczuwa głębszego sensu. Nigdy nie zostali inicjowani, przypadkiem czy też celowo, nie mają więc ukształtowanego kierunku, celu i sensu życia. Po prostu włóczą się bez celu dookoła, nie wiedząc nawet czego szukają, łatwo więc padają ofiarą kłamstw naszych wrogów.

Wejrzyj w swoje korzenie, a tam znajdziesz to, czego szukasz. Prawda jest w twojej krwi. O ile wciąż jest europejska

Sława Baldurowi!

Pranie mózgu

Socjalistyczna (przyp. tłum.: Varg użył zwrotu „sowiecka”) Norwegia jest – wszyscy możemy się zgodzić, podobnie jak reszta Europy, w poważnych tarapatach. W przeciwieństwie jednak do większości krajów europejskich jest promyk nadziei, że tu zwyciężą rdzenni Europejczycy. Tutejszy reżim jest jednym z najbardziej uciążliwych, ekstremalnych i anty-europejskich w świecie, ale z kolei różnica między programem politycznym tego kryminalnego reżimu, a zdaniem i wolą społeczeństwa  jest w Norwegii  zdecydowanie większa niż gdziekolwiek indziej.

Pragnę podziękować Haraldowi Eia za odwagę i wysiłek przy tworzeniu tych bardzo politycznie niepoprawnych filmów dokumentalnych – zrobiłeś krok ku lepszemu. Kilka lat temu ta doskonała seria została wyemitowana w publicznej TV norweskiej i myślę, że wywarła spore wrażenie.

Jedną rzeczą, na którą chciałbym zwrócić uwagę jest ilość „naukowców” pokazanych w tym programie. „Nauce” dzisiaj nie należy ufać. Jest często mocno dotknięta przez antynaukowe programy polityczne i złą wolę.

W tym poście pokazuję jego (tj. Haralda Eia) programy zatytułowane Hjernevask („Pranie mózgu”), większość z nich z angielskimi napisami.  Pokazuję te filmy, bo mocno wspierają moje własne wnioski.

Video:

O naturze lub pielęgnowaniu

O homoseksualizmie

O równości płci

O wpływie rodziców

O przemocy

O rasie

O seksie (na razie bez angielskich napisów)

Tłumaczenie: Reik Shean